You are here

Kitchen Couture Diary czyli Pamiętnik Pisany Potrawami #Marbella

Mam to wielkie szczęście, że udało mi się połączyć miłość i pasję podróżniczą. Mój narzeczony- Hiszpan pochodzi z północy Półwyspu Iberyjskiego, i dzięki temu mogę ten region odwiedzać kiedy zechcę. Północna Hiszpnia jest zjawsikowa, bardzo zamożna i elegancka. Słynie ze wspaniałej kuchni oraz silnego przywiązania do tradycji.  W tym roku postanowiliśmy odwiedzić południe, na którym ostatni raz byłam ponad 20 lat temu... Wiedziałam, że dzięki tej wycieczce, zobaczę Hiszpanię w zupełnie innej odsłonie. Nie wiedziałam tylko czy mi się to spodoba... 

Marbella przywitała nas zacnie i smacznie!

Mieszkaliśmy w przepięknym 5cio gwiazdkowym hotelu, który udało nam się załatwić za połowę ceny ;)  Dzięki temu mogliśmy trochę zaoszczędzić a jednocześnie jadać na najwyższym światowym poziomie. 
Ogólnie w Hiszpanii gastronomia nie jest jednak tania. W byle jakiej knajpce, wydamy na obiad minimum 80 zł od osoby. Trzeba się na to niestety przygotować, ale warto kochani, warto! Hiszpańska kuchnia jest najlepsza na świecie i to nie jest tylko moja opinia, ale ogólnie znany i potwierdzony fakt!

Wracając do mojej hotelowej uczty....
Ponieważ zupa z pomidora to pomidorowa, to idąc tym tropem ta była homarowa.
Drodzy, to była ekstaza!
Obłędna,kremowa, bardzo delikatna a jednocześnie intensywana w smaku zupa z dodatkiem mięsa homara...
Prawdziwy dowód na to,że gotowanie to związek nauki i poezji!

 Na wakacjach czas płynie leniwie. W wolnych chwilach poświęcałam się więc zadumie... Rozmyślając nad moją książką, którą na pewno kiedyś wydam! ;)

 

Obserwowałam również przyrodę, i strasznie było mi szkoda, że ten biedak  odszedł sam w ciszy, bez towarzyszących mu kulinarnych zachwytów. Kalmary, tak trudno dostępne w Polsce to obowiązkowy element uczty nad basenem morza śródziemnego.  Wbrew panującym mitom, dobrze przyrządzone nigdy nie są gumowe. Ja jestem ich absolutną fanką. Jeśli tylko będziecie mieli okazję, koniecznie musicie spróbować. Kilka zdjęć dalej znajdziecie zdjęcie kalmara z grilla i to chyba jest kalmar w mojej ulubionej postaci. Co ciekawe, Hiszpanie jadają tak na codzień w domu, tylko wtedy zamiast w otoczeniu wymyślnych sosów, podają go z majonezem ;)
A tymczasem zagadka!

Może ktoś zgadnie, co się znajduje na talerzu powyżej? Proszę, próbować. Za to właśnie kocham ten kraj... Za kulinarne niespodzianki! Za każdym razem udane. Wakacje to czas beztroskiego odpoczynku. Nowe miejsca oraz ich egzotyczna aura, sprawiają, że moje wyjazdowe stylizacje są nieco bardziej odważne niż zwykle. To odpowiedni czas na drobne modowe eksperymenty. Po powrocie do domu, może już nie być na nie okazji.. Być może nie wszystkim spodoba się moja rockowa odsłona, ale to nie jest ważne bo ja czułam się w takim wydaniu jak million dollar babe! And I rocked it ;)Krem z homara to było zaledwie preludium kulinarnej wirtuozerii. W trzech aktach podano polędwicę z tuńczyka. Średnio wypieczoną, lekko chrupiącą z zewnątrz i soczystą w środku. Do tego spójnie przygrywała sałatka z cukinii i akompaniowało  ziemniaczano-buraczane pure'e.  Biorąc pod uwagę nie tylko zawartość talerza, ale i scenerię... Ta strona z mojego pamiętniczka zasługuje na wykrznik! .Jak to na wakacjach, wieczorami spacerowaliśmy po mieście  i odwiedzaliśmy lokalne butiki. Na zdjęciu zostałam bezwstydnie przyłapana na gorącym uczynku robienia sobie selfie w przymierzalni Moim kolejnym gastronomicznym odkryciem były pulpeciki z krewetek w kremowym sosie z cukinii. Proste, smaczne i jakie odkrywcze! Bo w gotowaniu właśnie o to chodzi, by nie wielkim wysiłkiem osiągać wielkie efekty! Niebawem postaram się odtworzyć ten przepis na blogu, także stay tuned. Bo naprawdę wato.Marbella to ulubione miejsce w Hiszpanii najzamożniejszych ludzi świata. W tutejszym Puerto Banus, urządzili sobie prawdziwy targ próżności. Znajdziecie tu wszystkie najbardzej luxusowe marki i drogie restauracje. Tylko, że zamiast samochodów zaparkowane są jachty, których wartość najczęściej przekaracza Wasze najśmielsze wyobrażenia. Jedno wakacyjne spojrzenie na tę surrealistyczną oazę, w zupełności zaspokaja ciekawość na tego typu miejsca. Puerto Banus to takie hiszpańskie Monaco. Miesjce, które w jednych rozbudza marzenia a w innych kompleksy. Jesli potraktować je jako atrakcję turystyczną, to niestety raczej nie kupicie tu żadnych pamiątek ;) Ale za całą pewnością nigdzie indziej nie zobaczycie 18sto latka prowadzącego zlotego Rolls-Royca(!)A tutaj, wyżej zachwalany grillowany kalmar na warzywnym ragaut. Ostatnie podrygi słońca, morska bryza i szum fal...Uwielbiam architekturę południowej Hiszpanii, musicie przyznać,że taka sceneria rozbudza wyobraźnię... Nie trudno zostać tutaj artystą, wszędzie gdzie się nie spojrzy, kłębią się inspiracje.Uroki Hiszpanii są lokalne, natomiast szarlotka, to bezsprzecznie międzynarowdowy hit! Chyba wszyscy ją uwielbiają. Latem z lodami, zimą z budyniem.Miłe chwile z espadrylem. To absolutny must have tego i każdego innego sezonu. Zdecydownie moje najwygodniejsze buty, w dodatku dość uniwersalne. Pasują do wszystkiego, zaczynając od romantycznych spacerów  po promenadzie w szortach, kończąc na urokliwej kolacji w zwiewnej sukience. Kolejnym wakacyjnym niezbędnikiem są dla mnie kapelusze. Zawsze latem z nimi rozmansuję... Ińaki na szczęście jest dla tej miłości bardzo wyrozumiały ;)Prawda jest jednak taka,że w kapeluszu czuję się wyjątkowo. Wygodnie, tajemniczo i z klasą. Taką paellę to ja rozumiem...  Po pierwsze ta ogromna patelnia to porcyjka dla dwóch osób, a po drugie na moje oka jeszcze rano te stworzonka pluskały się beztrosko w morzu... Gazpacho- czyli tradycyjny hiszpański chłodnik. Cały czas nie potrafię zdecydować czy bardziej smakuje mi ten na bazie pomidorów, czy nasz rodzimy na botwince...Marbella- Nic dodać nic ująć. Luxus w najczystszej formie.Aby czuć się dobrze na plaży, należy się dobrze przygotwać ;) Pisałam już o tym niedawno na blogu. Nie bójmy się biżuterii, pamiętajmy o dobrze dobranych okularach i zaprzyjaźnijmy się z białą koszulą chłopaka, albo tak jak ja z jedwabną koszulą w egotyczne printy.Jak już grzeszyć to z hamburgerem z foie gras! (Dla niewtajemniczonych jest to gęsia wątróbka-niezwykle ceniony przysmak.) Danie tak wytworne, że podanie go z frytkami, to zuchwałość, ALE wybitnie smakowita ;)  Wszyscy smakosze doskonale wiedzą,że Foie Gras wspaniale komponuje się z szampanem.. Jako amator dobrej kuchni nie mogłam więc go sobie odmówić... W tym czasie Ińaki zadowolił się kurczakiem i sokiem z pomarańczy (jak na sportowca przystało) ;) Dla mnie jednak wakacje to przede wszystkim jedzenie. Poznaję nowe miejsca smakując je, i to jest w podróżowaniu dla mnie największa wartość. Gdybym miała przez cały rok jeść to samo, to byłoby to dla mnie więzienie!Na plaży... Na plaży fajnie jest! - Jak śpiewała kiedyś Majka Jeżowska ;)

A to moja jedyna wakacyjna pamiątka... Podobno to właśnie one mówią najwięcej o człowieku ;)
Ale taka też właśnie była Marbella. Momentami przesadzona, pstrokata i pełna turystycznej tandety. A z drugiej strony, oryginalna, nie dla każdego ale wzbudzająca zainteresowanie.

Spędziłam tu wspaniały urlop. Jego wspomnienia będą ogrzewać mnie w długie jesienne wieczory, natomiast  nie jest to miejsce w którym chiałabym mieszkać. Na północy Hiszpanii jest spokojniej, bardziej elegancko i jest jeszcze lepsza kuchnia, dlatego w Grudniu to właśnie tam wrócę.... Było cudownie, ale pozostanę wierna północy ;)


Serdeczne podziękowania dla http://www.hathat.pl za wspaniałe kapelusze!