You are here

Niezbędniki Dominiki - BEAUTY.

Pewnie nie wiecie, (bo bardzo dobrze to ukrywam) ale od lat zmagam się uporczywym prześladowcą. Bardzo konsekwentnym w uprzykrzaniu mi życia.Wystarczy chwila nieuwagi i atakuje mnie bez ostrzeżenia- Trądzik.Walka z nim, wcale nie jest prosa. Wymaga  wytrwałości, regularności i cierpliwości. Ale jest możliwa. A zatem: Jak pozbyłam się trądziku i utzymuję ładną cerę? Przede wszystkim skupiam się na dokładnym oczyszczaniu i nawilżaniu skóry  i  o takiej pielęgnacji chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. O kosmetykach kolorowych będzie innym razem, najpierw trzeba zadbać o odpowiednią bazę pod makijaż.

 

1. Kwas 40% migdałowy+ azelainowy ZIAJA PRO

Jest to kosmetyk z profesjonalnej linii Ziaji. Stężenie kwasu jest jednak na tyle niskie, że zachowując wszelkie  środki ostrożności można go bezpiecznie stosować w warunkach domowych.

Kwas migdałowy złuszcza martwe komórki naskórka, widocznie  wygładza zmarszczki, intensywnie nawilża i delikatnie rozjaśnia skórę.
Kwas azelainowy natomiast hamuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie trądziku.

Ja używam tego kwasu raz w tygodniu. Najpierw bardzo dokładnie oczyszczam skórę, przy pomocy żelu do mycia twarzy i płynu micelarnego. Następnie błyskawicznym ruchem odtłuszczam skórę, przecierając ją spirytusem salicylowym  a na koniec zabezpieczam wazeliną delikatną skórę w okolicach ust, nosa, oczu i brwi.

Preparat kwasowy najwygodniej jest nakładać sterylnym pędzelkiem do podkładu. Czas aplikacji należy dostosować indywidualnie do stanu skóry, producent ostrzega by nie przekaraczać 7 minut. 
Po upływie odpowiedniego czasu, trzeba zatrzymać działanie kwasów. Służy do tego neutralizator z tej samej linii pro. Zawiera on wysokie stężenia substancji łagodzących i przywraca naturalny odczyn skóry. Na koniec tzeba jeszcze opłukać twarz letnią wodą. Efekty działania kawsów widoczne są natychmiast ale optymalne efekty uzyskuje się po dwóch/trzech dniach od aplikacji.

 

 

2. PCA skin intensive clarity treatment 0.5 pure retinol night2.

Serum z  wysoką ceną ale i najwyższą na rynku zawartością retinolu – stężenie 0,5% (!) Efektem tego specyfiku jest nie tylko lżejszy portfel ale przede wszystkim znacznie lżejszy makijaż! Dzięki niemu, w krótkim czasie przeżucie się z bardzo mocno kryjącego podkładu na  kremik BB.  To taki James Bond wśród kosmetyków- zdecydowanie agent do zadań specjalnych. Jego sekretem jest licencja na zabijanie niedoskonałości i perfekcyjnie dobrane składniki:

Retinol wykazuje działanie złuszczające, rozjaśniające i wygładzające. Stymuluje odnowę komórkową oraz produkcję kolagenu  i elastyny. Działa przeciwstarzeniowo i antybakteryjnie. 

Bakuchiol normalizuje wydzielanie sebum, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie.

Rezorcyna normalizuje procesy keratynizacji, działa złuszczająco.

Kwas fitowy rozjaśnia przebarwienia pozapalne, potrądzikowe, posłoneczne

Glukonolakton wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne i nawilżające

 

3. La roche-posay SPF 50+

Kiedy tak jak ja, stosuje się naprzemiennie kurację kwasami i retinolem- bardzo ważne jest używanie filtrów przeciwsłonecznych. Skóra po złuszczaniu, jest szczgólnie narażona na powstawanie przebarwień pigmentacyjnych, dlatego należy ją chronić przed światłem.  Ja używam La roche posay bo  ma przyjemną konsystencję i jest matujący, ale może to być  absolutnie dowolny filtr, byleby był!

 

4. Drops of youth liquid peel – The Body Shop

Ten peeling na początku mnie przeraził. Ma naprawdę silnie działanie złuszczające. Speelingowany naskórek dosłownie roluje mi się między palcami, kiedy myję twarz tym żelem. Aplikacja jest błyskawiczna. Nakładasz, masujesz i zmywasz przed upływem 30stu sekund. Cera jest natychmiast odświeżona i wygładzona.  Idealnie przygotowana pod dalszą pielęgnację lub makijaż.

 

5.Vitamin E serum na noc – The Body Shop

Po prostu uwielbiam! Nawilżające serum na noc, powoduje, że skóra natychmiast staje się gładka i nawilżona. 
Witamina E  jest naturalnym antyoksydantem, dzięki czemu chroni skórę przed działaniem wolnych rodników i procesami starzenia. Olej z zarodków pszenicy odżywia a  wyciąg z ziaren Tara Bush, zawiera molekuły które zapewniają długotrwałe nawilżenie. Używam go już 5 lat. W tym czasie kilkukrotnie zmieniał etykietę, ale pracownice The Body Shop na pewno będą wiedziały o jaki  produkt chodzi jeśli poprosicie o serum z witaminą E.

 

6. Olej kokosowy

Kiedy byłam w ciąży musiałam zapomnieć o kwasach i retionlu. Jest to trudny czas dla kobiety bo absolutnie wszystko się u niej zmienia. Nie tylko ciało, cera, apetyt i humory, ale i zawartość kosmetyczki. U mnie ciąża zbiegła się akurat z przeprowadzką na Cypr, co dodatkowo utrudniło mi zakupy ulubionych preparatów kosmetycznych. W pierwszym trymestrze ciąży, dramatycznie pogorszyła mi się cera więc natychmiast popędziłam do apteki po jakieś cudowne specyfiki na ratunek. Farmaceutka wysłuchała moich narzekań, po czym odparła: 'Po co Ci jakakolwiek chemia? To jest Cypr, tutaj się produkuje naturalne olejki'. I faktycznie. The Body Shop- który w Europie uchodzi za sklep z naturalnymi kosmetykami, na Cyprze zamknął wszystkie sklepy po pół roku funkcjonowania.  Dlaczego? Bo tam  mają mają prawdziwe, naturalne kosmetyki. Wtedy właśnie odkryłam moc pielęgnacji produktów spożywczych. A podstawą moich wszystkich mikstur stał się olej kokosowy. Używam go do wszystkiego.

Przed myciem głowy nakładam go na włosy, spinam w koczek i trzymam tak długo jak to możliwe.  Mieszam go z cynamonem,  świeżo mieloną kawą i gruboziarnistym cukrem aby otrzymać  peeling do ciała. Po kąpieli smaruję nim całe ciało, jak balsamem.  Olej kokosowy cudownie regeneruje suchą skórę i spierzchnięte usta. Ma silne właściwości nawilżające i antyseptyczne. W ciąży dodawałam go do maseczki owsianej, na twarz i używałam jako krem ponieważ zawiera naturalne filtry przeciwsłoneczne! A ostatnio słyszałam nawet,że  wybiela zęby! Dlatego od czasu do  czasu mieszam go z pastą do zębów i węglem aktywowanym.

 

7.Olej arganowy

To nic innego jak płynne złoto z Maroka. Stuprocentowy, ekologiczny olej arganowy odznacza się wysoką jakością, która ma niestety swoje odzwierciedlenie w cenie. Ale… warto go kupić, ponieważ podobnie jak olej kokosowy ma szerokie zastosowanie i potrafi zdziałać cuda. Można używać go do całego ciała, łącznie z włosami i paznokciami.  Ma silne działanie odmładzające. Neutralizuje wolne rodniki,redukuje zmarszczki i ujędrnia skórę. Od lat skutecznie wspomaga mnie w walce z bliznami, liczę też,że pomoże mi uelastycznić skórę brzucha po ciąży. 

 

8. Olejek różany

Regeneruje, wygładza i napina skórę. Jak z resztą wszystkie produkty, których używam ;)  Skutecznie rozjaśnia plamy pigmentacyjne oraz blizny potrądzikowe. Poprawia koloryt skóry i zwalcza wolne rodniki. Olej z dzikiej róży można stosować samodzielnie, ale także dodawać kilka kropel do balsamów, kremów czy maseł do ciała. Ja często wcieram kilka kropel we włosy,  bo wtedy pachną obłędnie!

 

9. Sea salt szampon- LUSH

Kosmetyki LUSH  nie są dostępne w Polsce a szkoda bo są to kosmetyki bardzo dobre, w pełni naturalne i produkowane w sposób przyjazny środowisku. Jeżeli chodzi o ich szampony, to odnalazłam w końcu wspólny mianownik z Carry Bradshaw z Sexu w Wielkim Mieście i moim ulubionym jest mr. ‘BIG’.  Niestety z doświadczenia wiem, że nie każdy może być Carry i moje koleżanki dziwią się czemu tak lubię ten produkt. No więc przyznaję, że  ma dość specyficzną konsystencję- bo jest to po prostu grubo ziarnista sól i faktycznie trochę ciężko się nim myje głowę,  ale po wysuszeniu, włosy są tak delikatne, jedwabiste i lśniące, że nigdy nie zamienię Biga na nikogo innego ;)

 

10. I na koniec najlepszy naturalny kosmetyk dla kobiety po trzydziestce- SEN(!)

W ciągu pierwszego roku życia mojej córeczki nie spałam prawie w ogóle i wtedy zauważyłam jak bardzo odbija się to na wyglądzie mojej twarzy. Od kilku miesięcy na szczęście malutka przesypia noce i dzięki temu moja cera odzyskała dawny blask! Nasze babcie powatarzają to jak mantrę, a od teraz i ja będę im wtórować : Sen jest najlepszym lekarstwem! Na wyszystko.