You are here

Pamiętnik z emigracji- CYPR

Początek września nie pozostawia żadnych złudzeń, że w Polsce pożegnaliśmy już lato. Powinniśmy się teraz wszyscy rzucić pędem do apteki po witaminę D w płynie, bez której jesienna chandra dopadnie nas jeszcze przed październikiem. Szczęśliwcy natomiast, którym pozostało w portfelu trochę więcej grosza niż tylko na wypad do apteki, mogą planować ucieczkę w stronę słońca.
Tylko dokąd by się tu wybrać, żeby na pewno było ciepło i nie było na końcu świata?
Ahoj załogo! Cała na przód-na Cypr!

Dlaczego Cypr?

-Od Maja do Listopada nie pada tutaj deszcz. W OGÓLE. Serio. Pogoda murowana! Bezchmurne niebo i lampa słoneczna. Ale nie jakaś brzdządza się lekko świetlówka tylko lampa z solarium typu turbo. Temperatury w sezonie wahają się od 35ciu do 45 stopni. Słońce parzy i smaży. Czyli to co turyści lubią najbardziej.

-Woda w morzu jest ciepluteńka,  tak jak letnia kąpiel w wannie. (Ot, taka miła alternatywa dla wiecznie lodowatego Bałtyku. ;)

-Bezpośrednie loty z Warszawy i Katowic kilka razy w tygodniu sprawią, że w  zaledwie trzy i pół godziny rozpoczniecie długo wyczekiwane wakacje. 

Macie do wyboru LOT gdzie dostaniecie wafelka princepolo i szklankę wody gratis albo Wizzair, który skusi Was niższymi cenami i lepszymi godzinami wylotów.

-  Macie tylko tydzień urlopu? Tydzień żeby zwiedzić całą wyspę to aż nad to! 

Z południa na północ wyspy dojedziecie w 45 minut a z zachodu na wschód w ok. 2,5 godziny. ( I po co im tutaj aż trzy lotniska?)

Dlaczego NIE?

- Cypr nie wiedzieć czemu należy do Unii Europejskiej, choć z Europą nie ma wiele wspólnego, prócz waluty. Nie jest też wcale przedłużeniem Grecji. Jest osobnym i nieco osobliwym bytem, Nie jest to najpiękniejsza kraina pod słońcem…. Oceniłabym go raczej jako turystycznego przeciętniaka.

-Nie ma tutaj raf dla amatorów nurkowania

-Krajobraz raczej pustynny niż tropikalny

- i trzeba wiedzieć gdzie są ładne plaże, bo wcale nie wszystkie są ładne.

 

NIKOZJA

Znudzeni leżeniem plackiem na plaży turyści, często wybierają się na wycieczkę do stolicy. Nie róbcie tego!
W stolicy nie ma niczego wartego obejrzenia. Nikozja nie ma też dostępu do morza.  Z turystycznego punktu widzenia to totalna strata czasu. Stare miasto powinno się raczej nazywać ‘straszne miasto’. Kolonia brytyjska niczego ładnego tu nie wybudowała. Architektura miasta charakteryzuje się stylem niedbalsko-opustoszałym.  W dodatku 40 lat temu  Lefkosia (nazwa lokalna) została podzielona na stronę grecką i turecką. Granica ułożona z worków z piaskiem oplecionych drutem kolczastym- przebiega w samym środku miasta i z jednej strony na drugą przechodzi się wyłącznie poprzez  zmilitaryzowaną, martwą strefę. Naprawdę nie polecam.

Jeżeli jednak uprzecie się, że trzeba, że musicie i koniec. To rekomendowałabym okolice starego(brzydkiego) miasta oraz zabiegi pielęgnacyjne w przepięknej, tureckiej łaźni Hamam Omerye oraz lunch w restauracjo-galerii The Gym.

Jeśli mielibyście zanocować w Nikozji to tylko w hotelu Hilton Park (nie HILTON, tylko Hilton PARK- bo są dwa). Wtedy warto się stołować w hotelowej restauracji Akakiko (managerką jest tam Polka-Marta ;) lub w pobliskiej knajpie Jamies Italian- brytyjskiego szefa kuchni -Jamiego Olivera.

Na wieczornego drinka polecam Patio lub The Garden.

A na śniadanie – Silver Pot, The Boys albo Brew Lab.

W każdym mieście znajdziecie bardzo tutaj popularne sieciówkowe fastfoody: Wagamama oraz Ocean Basket. Oba specjalizują się w owocach morza. Z dwojga złego wybieram Wagamame.

Najważniejsze jest jednak by zakosztować lokalnych meze w jakiejś przyjemnej cypryjskiej tawernie. W Nikozji najlepsza jest: Mezostrati Tavern- Musicie tam koniecznie zrobić rezerwację, bo zawszejest full. Najlepiej na godzinę 22.00 (nie wcześniej). Przychodzicie, siadacie, a po kilku minutach kelner zastawia Wam stół pysznościami i nie przestaje tego robić przez około dwie godziny. Tak, nikt Was o nic nie pyta, po prostu przynoszą to co akurat tego dnia mają najlepsze. Jest tego bardzo bardzo dużo i bardzo smaczne a na koniec dostajecie domową naleweczkę i zaskakująco niski rachunek. Niecałe 20 euro od osoby, za śródziemnomorską ucztę i muzykę na żywo!

LARNAKA

Trochę taka nasza Gdynia. Dużo przemysłu. Nie koniecznie piękne miasto i bardzo mocno średnie plaże. Szare, często kamieniste, ale i tak popularne miejsce wśród turystów. Jeżeli nie chcecie się zbytnio oddalać od lotniska i nie przeszkadzają Wam nocne lądowania samolotów- to będzie to dla Was odpowiednie miejsce. Njalepiej, od razu udajcie się na plażę Mackenzie. Jest ona pełna barów, klubów i restauracji. Wspaniałe miejsce. Moje ulubione.

Jedzenie i picie:

Jako restaurację polecam Rebuke- przepyszne jedzenie i wspaniały wystrój. Tuż obok,  znajdziecie idealne miejsce na drinka lub bardzo tutaj popularną mrożoną kawę. Wypijecie ją leżąc  na plaży w pięknym białym łożu z baldachimem, w lokalu o nazwie Lush albo Ammos, wedle uznania. Tutaj też są najlepsze imprezy ;) Jeśli będziecie chcieli spędzić leniwy dzień na plaży poza hotelem, mogę polecić Galu- za dnia jest to zamknięta strefa relaksu, wieczorami miejsce na bankiety. Niedaleko Galu znajduje się polsko-rosyjski sklep DELIKATESIK- gdyby naszła Was nagła ochota na ptasie mleczko albo kabanosy ;)

Acha!Prawie zapomniałam… Larnaka to miasto różowych flamingów! Niestety one tutaj jedynie zimują. W lecie odlatują, ponieważ jezioro w którym mieszkają zamienia się w wyschnięty dołek. Gdybyście jednak trafili na Cypr w sezonie zimowym, już samolotu dostrzeżecie różową, puchatą chmurę nieopodal lotniska.

 

PAFOS

Miejsce nieco inne niż cała reszta wyspy. Tu jest zielono. Nie jakoś bardzo, ale na tyle, że gra się tu w golfa. Oprócz trawy, znajdziecie tutaj, ładne plaże, lazurowe morze oraz żółwie wodne.

Cypr nazywany jest wyspą Afrodyty, ponieważ zgodnie z legendą tutaj się 'urodziła'. Ot tak, wyłoniła się z morskiej piany i wyszła nagusieńka z wody bardzo niedaleko Pafos. Miejsce tych mitycznych narodzin jest jedną z większych lokalnych atrakcji, choć w gruncie rzeczy jest to tylko głaz, w morzu, a Afrodyta jest przecież postacią fikcyjną.

Charakterystyka ludności:

-Turyści lepszego sortu, tacy popalający cygara i popijający whiskey.

-Głównie brytyjscy emeryci

-Średnia wieku 65+

Młodzi bawią się w Ayia Napie- Piją neonowe drinki i grają na automatach, pod klubem ze streepteasem. 

A co lubią emeryci z Pafos? Nadmorskie alejki do spacerowania, ciągnące się kilometrami. Kwiatki, ciszę spokój oraz…Najlepsze hotele na wyspie. 

Najdroższy hotel na Cyprze to Annasa (mnie osobiście on jakoś nie zachwyca) Nie byłam ale ze zdjęć, nie wygląda na wart swojej ceny.Zdecydowanie bardziej podoba mi się hotel Almyra- elegancja w minimalistycznym wydaniu.  W dodatku położony na promenadzie w centrum miasta. W przeciwieństwie do Annasy, która jest oddalona od miasta. Ten kto dopłaci w Almyrze za sea view dostanie w pakiecie widoczek na średniowieczny zamek, a ten kto zadowoli się pokojem na tyłach- będzie miał bliżej żeby kupić Rolexa i buty  Prady w pobliskich butikach. Nie spodziewajcie się jednak Mediolanu. Luxus w rozumieniu cypryjskim, jest bardzo mało luxusowy.

*No i na pewno  wszędzie szerokim łukiem omijajcie hotelowe SPA. Oni tutaj nie mają pojęcia o usługach typu beauty. Wszystko jest bardzo nie higieniczne. A w takich miejscach bardzo łatwo się czymś zarazić. 

 

LIMASOL

Chyba największe miasto na wyspie. Brzydkie plaże. Fajny port. Dużo Rosjan. Dobre knajpy. Nie poleciłabym go na wakacje, choć to moje ulubione miasto na wyspie. Tu jest normalne życie, jedyne miasto, które zimą jest podobnie zaludnione co latem.

Jedzonko!

Warto tutaj przyjechać by przespacerować się piękną nadmorską promenadą i zjeść coś pysznego w restauracji w której stołuje się lokalna elita. Np. Pixida – bardzo droga tawerna rybna,  lub nieco bardziej na luzie w La Isla .

A kiedy najdzie Was ochota na deser… rozważcie bogatą ofertę sufletów czekoladowych lodziarni Haagen Dazs usytuowanej w pięknym starym porcie. Kawę mają jednak słabą, więc lepiej ją wypić  w pobliskim Caffe Nero, ale  jeśli chodzi o deser, to naprawdę, deser tylko u Haggen Dazsa. 

Shopping:

-Opcja exclusive: Jeżeli jesteście oszczędni a lubicie ciuchy od projektantów to z pewnością uszczęśliwi Was CYPRUS OUTLET. Żakiecik od Gucciego nadal będzie kosztował fortunę, ale o połowę mniejszą niż zwykle. Niech Was nie zmyli nazwa butiku TIFFANY -nie dostaniecie tam wcale biżuterii, ale za to kupicie wybrane produkty z najnowszej kolekcji Chanel.

-Jeżeli wolicie popularne sieciówkowe sklepy to odnajdziecie się przy głównej ulicy w centrum miasta.

-A jeżeli preferujeie lokalne rękodzieło: Kierujcie się z portu do zamku, w kierunku starego miasta.

Co warto kupić na Cyprze?

Oczywiście Halloumi- czyli lokalny ser z mleka owczego. Smakiem przypomina odrobinę naszego rodzimego oscypka. A przynajmniej jest równie słony... Idealny do grillowania.

Zivania-  taka cypryjska wódeczka. 45% alkoholu.

Lukumi - lokalny słodycz, przypominający żelki oprószone cukrem pudrem. W sklepach znajdziecie je w każdym możliwym smaku, ale polecałabym najbardziej te o smaku różanym.

Koronki - Jaki kraj taki Koniaków. Tutaj robi się koronki w miejscowości Lefkara.

Oprócz powyższych ‘must buy’ Radziłabym jako pamiątki przywieźć kosmetyki. Ten zakątek świata specjalizuje się w wytwarzaniu olejków wszelkiej maści.  W szczególności polecam olejek różany oraz  olej arganowy. Produkowane są tutaj również kosmetyki na bazie oliwy z oliwek i mleka koziego- baaardzo fajne.

 

AYIA NAPA

Bardzo turystyczne miasto. Zimą zamknięte na kłódkę zimą. Serio. Nawet McDonald jest tu nieczynny po sezonie(!) Po prostu miasto duchów. ALE Latem to zdecydowanie cypryjski król imprezy. Powinni się tutaj wybrać wielbiciele letnich romansów. Oraz panowie lubiący wschodnioeuropejski steeptease. Ogólnie- upadek moralności. Ale co kto lubi.

O ironio, jednocześnie jest to najlepsze miejsce dla rodzin z dziećmi.Znajduję się tutaj bowiem bardzo fajny Aqua Park oraz najpiękniejsze plaże i ogromna ilość sportów wodnych.

Gwoli ścisłości, kiedy mówię ‘piękne plaże’ mam na myśli naprawdę zjawiskowe. np. Nissi beach- kochani….jaki tam jest piasek! Bielusieńki, drobniuteńki piaseczek-jak mąka ziemniaczana! i lazurowa woda jak na Fiji czy Bora Bora.

albo Protaras i Konnos Beach –coś pięknego… normalne relaksacyjna poezja.
Bardzo blisko są też klify i jaskinie- dla miłośników popołudniowych spacerów. Moim zdaniem the best of Cyprus.

Jeżeli chodzi o nocleg to rekomendowałabym tylko jeden adres, hotel Adams.Wygląda super, jest najlepiej usytuowany i bardzo dobrze karmi. Szczególne polecam hotelową tavernę, nie ruszając się z hotelu poznacie lokalne smaki i tradycje kulinarne regionu.

Po stronie tureckiej nie wiem jak jest  Byłam tylko po drugiej stronie granicy w Nikozji. I był to jeden wielki bazar z podróbkami.Kilka zabytków, mnóstwo tandety. Not cool. Zostańcie lepiej po naszej greckiej stronie!